|
DOKTOR KWAŚNIEWSKI ODPOWIADA
Optymalny po Wypadku
4 września 1998r.
Mój problem jest chyba poważny. Ponieważ jestem na diecie obawiam się czy podawanie „optymalnemu” glukozy (nagły wypadek, brak przytomności) może
zaszkodzić? Może trzeba przygotować specjalne oznaczenie, jak czynią to diabetycy - grupa krwi itd.
Czy dostępna żywność - jajka z kurzych ferm, masło - bez zapachu, wieprzowina - hodowana na sztucznej karmie są w pełni wartościowe dla optymalnych
(mikroelementy, witaminy)?
 |
Niewielka ilość 5 procentowego roztworu glukozy podawana powoli nie będzie szkodliwa, a może być korzystna. U optymalnych glukoza jest
wykorzystywana głównie jako źródło tlenu. Glukoza składa się z 72g węgla, 12g wodoru i 96g tlenu na tak zwaną gramocząsteczkę ważącą 180g.
Pamiętajmy, że nawet niewielka dawka glukozy może w sytuacjach krytycznych uratować ofiarę wypadku. Kobiety stosujące żywienie
optymalne w ciąży, na 10-14 dni przed porodem zwiększają wyraźnie spożycie węglowodanów nawet do 150g/dobę po to aby u płodu wytworzyć
ciągi enzymatyczne do wytwarzania tlenu z glukozy w czasie niedotlenienia, które prawie zawsze występuje u płodu podczas porodu. Kobiety
optymalne rodzą szybko, bez „bólu i męki” jak było kiedyś i jak powinno być obecnie, co dodatkowo chroni przed skutkami niedotlenienia około
porodowego. Optymalni mają wyższy poziom glukozy we krwi na czczo, który niewiele zmienia się po posiłkach.
Normą jest poziom glukozy w granicach 110-140mg% i tak jest najlepiej dla organizmu optymalnych. Gdy lekarz stwierdzi poziom glukozy na czczo
powyżej 110mg% prawie zawsze uważa, że są to początki cukrzycy. Kieruje pacjenta na tak zwaną krzywą cukrową, która u optymalnych
zawsze wychodzi patologicznie, faktycznie jest jak najbardziej prawidłowa. Przy stosowaniu żywienia optymalnego zachorować na cukrzycę nie można
. Nie jest to technicznie możliwe. Natomiast z cukrzycy, która istnieje, prawie zawsze wyleczyć się można. Cały rodzaj ludzki jest mocno
zdegenerowany. Przeto ludzie muszą robić to, co tę degradację pogłębia. Producenci i przetwórcy żywności muszą degradować, rozcieńczać i
zatruwać żywność, ponieważ są bezrozumni i nawet nie wiedzą, że w ten sposób szkodzą sobie i swoim dzieciom. Zła Żywność powoduje choroby i
wpływa bardzo szkodliwie na czynność mózgów ludzkich. Gdy są to mózgi polityków, czy tak zwanych uczonych, skutki muszą być „ nadzwyczaj
groźne” - jak pisał ks. prof. Włodzimierz Sedlak - Człowiek Wiedzący. Szkody dla jednostek i narodów powodowane przez tytoń, alkohol i
narkotyki łącznie są zupełnie nieistotne w porównaniu do szkód powodowanych przez niewłaściwe dla człowieka pożywienie, dodatkowo
jeszcze podtrute. Czołgi, samoloty bojowe, broń jądrowa termojądrowa, chemiczna, bakteriologiczna, inne groźne bronie są wytwarzane według
projektów i pod kontrolą „uczonych” i oddawane w ręce polityków, którzy nie wahają się ich używać. Powód do wojen zawsze się znajdzie. Tak było
zawsze i tak jest nadal. Dopóki tak będzie dobrze być nie może i zawsze będzie groziła samozagłada.
H. Kirst w jednej ze swoich książek napisał: „Zadanie szerzycieli tak zwanych światopoglądów we wszystkich krajach polega przecie na
zapychaniu pustych łbów dźwięcznymi hasłami, co jak wykazuje doświadczenie nie nastręczało szczególnych trudności. W końcu każdą
kolejną wojnę prowadzono z innych przyczyn, tak w każdym razie niezmiennie twierdzono”.
Politycy bełkocą o prawach człowieka i prawach narodów do samostanowienia, dopóki nie dotyczy to ich własnych krajów. W tych
przypadkach wyznają moralność Kalego, który mówił, że dobry uczynek jest wtedy, gdy Kali ukraść komuś krowy, a zły - gdy ktoś Kalemu ukraść krowy.
Duży naród kurdyjski podzielony między duże państwa od stuleci walczy o wolność, Irlandczycy, Baskowie, Czeczeńcy, Abchazi muszą walczyć o
prawo do własnego państwa.
Krwawa, beznadziejna, bezrozumna wojna w byłej Jugosławii, której końca nie widać, nie była wojną narodów czy wyznań. Rozpoczęli ją tak zwani
politycy, którzy potrafili wmówić rządzonym przez nich narodom, że nie można się po prostu dogadać i pokojowo rozwiązać rozbieżności.
Optymalni od spotkania w Jaworznie w dniu 3 maja, jednoczą się dla wspólnych celów. Wkrótce Stowarzyszenie Bractw Optymalnych zostanie
zarejestrowane w sądzie, uzyska osobowość prawną i rozpocznie realizowanie swojego programu. Nie jest to program lewicy, prawicy,
ludowców, innych partii czy ugrupowań, jest to program dla ludzi. Dla wszystkich ludzi.
Jednym z ważnych punktów tego programu będzie wpływanie na produkcję żywności dostosowanej do potrzeb organizmów ludzi, a nie jak jest
dotychczas, dostosowanej do potrzeb producentów. Trzeba producentom żywności powiedzieć co i jak powinni produkować, aby to było najbardziej
korzystne dla nich i dla narodu. Trzeba im powiedzieć czego produkować nie należy i dlaczego nie należy. Żywność „dla Ludzi” spowoduje szybkie
ustępowanie chorób, absencji chorobowej, wzrost wydajności pracy, poprawę sprawności mózgów ludzkich, co pozwoli na ograniczenie i
stopniowe eliminowanie pracy społecznie szkodliwej i pracy społecznie bezużytecznej, przerwie dotychczasowe powszechne „mozolenie się na
próżno” (Biblia), a wówczas wystarczy wszystkiego dla wszystkich. Radykalnie zmienią się potrzeby ludzi, które nie są duże dla rozumnych, ale
nigdy nie są ograniczone dla bezrozumnych, którzy chcą mieć zawsze więcej, więcej i jeszcze więcej, i nigdy nie mają dość. Gdy optymalnych
będzie większość - dla wszystkich wystarczy.
dr. Jan Kwaśniewski
Artykuł z Dziennika Zachodniego
Poprzedni Artykuł Lista Artykułów Następny Artykuł
|