|
DOKTOR KWAŚNIEWSKI ODPOWIADA
Dodatkowe Pytania
Frankfurt/M 18 maja 1999
Część moich znajomych stosuje dietę optymalną z bardzo dobrymi rezultatami .. nie wyłączając mojej małżonki i mnie, lecz
wyłoniło się pare pytań, na które nie znalazłem w książce odpowiedzi:
- Czy można słodzić potrawy i napoje sacharyną?
- Lekarze w Niemczech - nie nastawieni krytycznie do pańskich teorii - są jednak zdania, że jeżeli człowiek zjada na dobę zbyt mało
węglowodanów, to obciąża zbytnio wątrobę. Czy to prawda?
- Czy można, stosując dietę optymalną zażywać dodatkowo witaminy E i inne.
- Czy pana recepta na chleb ukaże się w książce kucharskiej?
- Czy picie około 1 litra kawy dziennie /z dodatkiem tłustej śmietany/ uważa pan za szkodliwe?
To pytania, które zadały mi w Niemczech osoby władające kiepsko językiem polskim - jednak stosują dietę optymalną z wielkim zadowoleniem i
sukcesem. Prosiły mnie o ich przekazanie.
Jedna osoba wyzbyła się kłopotliwej alergii, jaką była nękana od lat. Lekarz był zachwycony jej wynikami badań laboratoryjnych po 3 miesiącach stosowania diety niestety pozostaje sceptycznie ustosunkowany - może dlatego, że nie zna języka i nie może pana książki przeczytać sam. Prenumeruję "Dziennik Zachodni" jednak tylko wydanie z piątku, więc nie wszystkie odpowiedzi pana doktora mogę czytać.
Ireneus " Michael Kilka Frankfurt/Niemcy
"Dieta Optymalna” jest obecnie tłumaczona na język niemiecki i powinna ukazać się na rynku we wrześniu. Odpowiadam na pytania:
1. Potrawy i napoje można /przejściowo/ słodzić sacharyną czy innymi
słodzikami, ale nie jest to przeważnie potrzebne ponieważ już po kilku, kilkunastu dniach żywienia optymalnego potrawy słodkie przestają smakować.
2. Nie wystarczy być zdania, a trzeba wiedzieć. Wątroba nie lubi zbyt dużo
białka, bo musi je przetwarzać na mocznik, co kosztuje i przy czym traci się wodór , który można byłoby spalić z pożytkiem dla organizmu. Na 1 atom
azotu organizm traci 2 atomy wodoru, gdy wydala go w postaci mocznika 3 atomy wodoru ,gdy wydala go w amoniaku i 4 atomy wodoru, gdy wydala go w jonie amonowym, który ma wzór chemiczny NH4+. Aby nie tracić zbyt
dużo wodoru, trzeba jeść białka możliwie mało. A potrzeba go tym mniej, czym to białko jest bardziej wartościowe biologicznie. Przy okazji z każdych
100g . białka organizm wytwarza około 56g węglowodanów co dodatkowo obciąża pracą wątrobę. Wątroba nie lubi zmieniać węglowodanów na
tłuszcze i cholesterol, a musi to robić gdy człowiek zjada węglowodanów średnie ilości. Jedzący chudo muszą zjadać znacznie więcej
węglowodanów i znacznie więcej "kalorii" bo węglowodany są złym źródłem energii, same nie chcą się spalać w technice, a tym bardziej w
organizmie, w którym proces spalania węglowodanów przebiega w kilkunastu etapach, przy pomocy kilkunastu enzymów /maszyn/, które się
zużywają, które trzeba wciąż budować i to praktycznie w każdej komórce. Potrzebne są duże ilości magnezu, witaminy B1 i potrzebne są inne
składniki. Jedzący chudo musi znaczną większość energii uzyskać z węglowodanów, bo nie zjada lepszych paliw, jakimi są tłuszcze. Proces
spalania węglowodanów /tak zwana glikoza/ może zachodzić w każdej komórce, a nie musi tylko w wątrobie, stąd przy węglowodanowym modelu
żywienia wątroba nie jest przeciążona pracą. Najgorszym dla człowieka jest model żywienia, przy którym ilość energii pozyskiwana ze spalania
węglowodanów wynosi 35-40%, ze spalania tłuszczów około 50%, a reszta z białka. Zmniejszenie ilości energii pozyskiwanej ze spalania
węglowodanów, przesuwa człowieka bliżej stołu, a jej zwiększenie pędzi w kierunku pastwiska. Aby znów trafić do stołu, trzeba zjadać tylko tyle
węglowodanów, aby ilość energii z nich pozyskiwanej była możliwie mała, ale nie za mała. Na ogół najkorzystniej jest spożywać około 0,8g
węglowodanów na 1 kg należnej wagi ciała na dobę, czyli dla człowieka o wyroście 170cm będzie to około 50-55g węglowodanów na dobę. Gdy
ilość węglowodanów spożywanych zbliża się do 100g na dobę nie powoduje to żadnych szkód, a tylko człowiek jest nieco mniej sprawny
fizycznie, bo wykorzystuje więcej gorszego paliwa, przez co lepszego mniej. Gdy spożycie węglowodanów zbliża się do 150g/dobę, a są to
węglowodany spożywane w postaci skrobi /ziemniaki, mąka/ już wzrasta poziom cholesterolu i trójglicerydów., ale jeszcze miażdżyca rozwijać się
nie może. Natomiast cukier owocowy fruktoza, spożywany w ilości ponad 100g na czczo, już może powodować szkody. Wątroba bardzo nie lubi gdy
musi przetwarzać spożywane węglowodany na trójglicerydy, a następnie cholesterol. Ą musi je przetwarzać, gdy organizm nie potrzebuje ich spalać,
bo ma dostępne inne lepsze paliwo jakimi są tłuszcze. Przy normalnym poziomie wolnych kwasów tłuszczowych i glukozy we krwi, tkanki człowieka
na 40g pobieranych wolnych kwasów tłuszczowych, pobierają tylko około 1g węglowodanów. Bo ich nie chcą, a
mogą ich nie chcieć, gdy mają inne, lepsze paliwo, jakim są wolne kwasy tłuszczowe. Są tłuszcze lepsze o wyższej wartości biologicznej i są gorsze.
Są tłuszcze zawierające dużo energii w akumulatorach /związki fosforowe wysokoenergetyczne/ i są takie /roślinne/ które tej dodatkowej energii nie
mają. Najwięcej tych związków i gotowych półproduktów występuje w żółtku
jaj i szpiku. Jeżeli w badaniu "naukowym" okazało się, że ta sama ilość tłuszczów z żółtek powoduje 4 razy większy wzrost poziomu trójglicerydów i
cholesterolu niż jakiekolwiek inne tłuszcze, to uczeni mogą wyciągnąć tylko jeden wniosek i taki wniosek wyciągnęli : tłuszcze z żółtek jaj są 4 razy
gorsze od innych tłuszczów. Faktycznie jest zupełnie odwrotnie. To tłuszcze z żółtek są 4 razy lepsze od innych tłuszczów. O tych zależnościach już
pisałem, ale przypominam: organizm może spożyte węglowodany spalić w procesie glikozy lub może je przetworzyć na trójglicerydy a następnie na
cholesterol. Czynników, które na te procesy wpływają /część tak zwanych czynników ryzyka: miękka woda, ciepło, niedobór tlenu, palenie tytoniu,
ruch fizyczny, praca umysłowa i inne /jest dużo, ale mogą one przejawiać swoje działanie tylko w obecności określonej ilości węglowodanów w
diecie. Ta sama ilość tłuszczu w diecie spowoduje, że organizm np. musi spalić 50% spożywanych węglowodanów, a 50% przetworzy na tłuszcz.
Gdy tłuszczu będzie mniej tym więcej węglowodanów organizm spalić musi a mniej może przetworzyć na tłuszcz i cholesterol. Gdy wartość biologiczna
tłuszczu /żółtka szpik kostny/ jest najwyższa, to organizm nie potrzebuje węglowodanów spalać, a może /musi/ przetworzyć ich 4 razy więcej niż
przy tej samej ilości spożytego tłuszczu, co powoduje znaczny wzrost syntezy trójglicerydów i cholesterolu. Żywieniowcy i lekarze wyciągają
słuszny według nich wniosek, że tłuszcze z żółtek czy szpiku są najgorsze, chociaż prawda jest odwrotna.
3. Wszystkie witaminy, minerały i inne ważne składniki występują w diecie optymalnej w najkorzystniejszych ilościach i proporcjach. Każda ingerencja
w organizm, a taką ingerencją jest dodanie jakieś witaminy czy składnika mineralnego, powodować musi i powoduje zaburzenia w funkcjonowaniu
organizmu. Zatem nie ma sensu wydawać pieniędzy na odżywki czy witaminy, ani ich zjadać.
4. Recepta na chleby ukazała się w książce kucharskiej. Podaje ona m.
innymi za ile pieniędzy można kupić tę samą ilość białka i /lub/ tłuszczu,
kupując różne produkty. Gdy tę samą ilość można kupić za 1 zł to po co wydawać 20, 50 czy 150 zł. Jak dotąd najbardziej wartościowe dla
człowieka produkty można kupić najtaniej.
5. Gdy człowiek czuje się dobrze po wypiciu 1 litra kawy na dzień, to może
sobie tę kawę pić. Organizm przy żywieniu optymalnym łatwo dostosowuje się do tej ilości kawy i wówczas nie szkodzi mu ona.
dr. Jan Kwaśniewski
Artykuł z Dziennika Zachodniego
Poprzedni Artykuł Lista Artykułów Następny Artykuł
|