|
DOKTOR KWAŚNIEWSKI ODPOWIADA
Cukrzyca Typu I
Imielin 28.08.1998r.
Postanowiłem napisać do pana, aby podziękować za to, że Pan istnieje i że uzdrowił Pan tak wielu ludzi, do których zaliczam się i ja. Mam 57 lat i
od przeszło 30 lat chorowałem na cukrzycę, miałam kamienie w woreczku, miałem zawał i silną miażdżycę, przy niewielkich wysiłkach odczuwałem silne bóle w
piersiach. Brałam duże dawki insuliny bóle w piersiach . Brałam duże dawki insuliny, a cukier nie spadł poniżej 250, osiągał nawet 296, a OB. było w granicach 50. Od 3
miesięcy stosuję dietę optymalną. Cukier bez insuliny spadł do 150, a OB. do 5. Wyglądam
znacznie młodziej i tak też się czuję. Chce mi się żyć. Mogę chodzić nawet przy silnym wietrze, co kiedyś było nie do pomyślenia. Ból w piersiach ustąpił. Przy badaniu moczu znaleziono u mnie ciała ketonowe ( trzy krzyżyki ) i troszkę się tym martwię. Tak dobrego jedzenia nie jadłam od 30 lat. Ten tylko to wie, kto choruje na cukrzycę. Bardzo Panu Doktorowi dziękuję i życzę wszystkiego najlepszego, łącznie z nagrodą Nobla, na którą nikt z wcześniej uhonorowanych nie zasłużył tak, jak Pan.
Helena W.
Chorowała pani na cukrzycę typu I od 30 lat i brała duże dawki insuliny. Cukrzyca typu I jest dla współczesnej medycyny zupełnie nieuleczalna. "Nie
ma chorób nieuleczalnych, niedostateczną jest tylko nasza wiedza" - napisał prof. Julian Aleksandrowicz. Gdy jest wiedza to okazuje się, że z
długoletniej cukrzycy wyleczyć się można. Dzięki żywieniu optymalnemu z cukrzycy typu I wyleczyło się dużo dzieci i dorosłych. Inni nadal nie mogą,
bo dla medycyny cukrzyca nadal jest nieuleczalna.
Doktor B. z jednego z cywilizowanych krajów zachodnich, który dzięki żywieniu optymalnemu sam wyleczył z cukrzycy sporo pacjentów,
nieopatrznie powiedział, że z cukrzycy wyleczyć się można. Miejscowy uniwersytet zastanawia się jak go ukarać tylko za to, że powiedział, że
cukrzyca jest uleczalna! Jak dotąd nieuleczalna jest tylko głupota "Nawet Bóg nie wynalazł lekarstwa na głupotę ludzką . Przerażające." -
napisał ks. prof. Włodzimierz Sedlak. Na głupotę lekarstwa nie ma, ale jest sposób: żywienie optymalne. Żeby ten gotowy już przecież sposób
zrozumieć i zastosować trzeba jednak mieć chociaż odrobinę zdrowego rozsądku. Ojciec medycyny Hipokrates pisał, że lekarzowi nie wolno bez
sprawdzenia odrzucać żadnej nowej metody leczenia, gdyż może być skuteczną. Pierwszych chorych wyleczyłem z cukrzycy już prawie 30 lat
temu. Natychmiast przekazałem tę informację do ministra zdrowia, przewodniczącego rady naukowej przy ministrze zdrowia, szefa służby
zdrowia Wojska Polskiego i kilku profesorów. Nikt nie próbował nawet tego sprawdzić. Minęło 30 lat i nic się nie zmieniło. Jedynie z 250 tysięcy
chorych na cukrzycę zrobiły się obecnie blisko 2 miliony. Jednocześnie jednak liczba wyleczonych z cukrzycy idzie w tysiące. Gdy były chory idzie
wypisać się z poradni cukrzycowej , to lekarz przeważnie wysyła takiego wyleczonego do psychiatry "bo przecież z cukrzycy wyleczyć się nie można"
. Przecież są poradnie przeciwcukrzycowe, w których zarejestrowani są prawie wszyscy chorujący na cukrzycę.. Wielu lekarzy z tych poradni
zetknęło się z ludźmi wyleczonymi z cukrzycy typu I i II, ale żaden nie pomyślał, dlaczego choroba nieuleczalna ustąpiła. Gdyby wszyscy chorzy
zostali z cukrzycy wyleczeni, co jest możliwe, to poradnie działałyby nawet bez chorych, a diabetolodzy nadal by "wiedzieli", że cukrzycy wyleczyć się
nie da. U pani cukier spadł już do 150 bez insuliny. Popełnia pani pewne błędy w diecie, ponieważ w moczu pojawiają się ciała ketonowe .
Obecność ciał ketonowych świadczy, że spożywa pani nieco za mało węglowodanów. Spożycie dodatkowo 15-20g węglowodanów szybko
spowoduje zniknięcie ciał ketonowych i spadek poziomu glukozy we krwi. Trzeba zjadać tyle węglowodanów, aby w moczu nie było ciał ketonowych
wcale, lub nie więcej, niż na jeden krzyżyk. Przy żywieniu optymalnym poziom cukru we krwi powinien być wyższy niż to się spotyka u ludzi, którzy
bywają głodni. Może być od 100 do 140mg% i jest to poziom prawidłowy. OB. obniżyło się u pani 10 razy, co świadczy o ustąpieniu przewlekłych
stanów zapalnych (najczęściej). Kamienie w woreczku powinny się już rozpuścić. Pocieszające jest że liczba optymalnych rośnie lawinowo, że
moje książki rozchodzą się na cały świat, że będą wydawane w kolejnych językach, że powstało oddolnie Stowarzyszenie Bractw Optymalnych, że
powstają jego bractwa terenowe w kraju i poza granicami (USA, Kanada, Niemcy, Austria). Ludzie mogą wierzyć, że dobrzy pójdą do nieba, a źli do
piekła, ale sprawdzić tego nie mogą. Żywieniu optymalnemu nie muszą wierzyć. Mogą je sprawdzić. Wierzyć a wiedzieć, to duża różnica.
dr. Jan Kwaśniewski
Artykuł z Dziennika Zachodniego
Poprzedni Artykuł Lista Artykułów Następny Artykuł
|